30
Premiery filmowe bardzo licznie pojawiały się w ostatnich tygodniach 2008 roku. Repertuar kin zachęca do spędzenia co najmniej kilku wieczorów w sali kinowej. Szczególnie polecam Małą Moskwę, najbardziej oczekiwaną tego roku produkcję polską.
Melodramat jest postrzegany jako film mało ambitny i skierowany głównie do gospodyń domowych, które umilają sobie nim czasu między gotowaniem a praniem. Jednak Mała Moskwa skutecznie łamie te stereotypy. Jest rok 1867. Rosyjskiego wojskowy, pilot i niedoszły kosmonauta zostaje skierowany na służbę do Legnicy – małej Moskwy, największego garnizonu wojsk radzieckich w Europie Środkowowschodniej.
Przyjeżdża on do Polski razem ze swoją żona – Wierą. Wiera szybko zakochuje się w polskim żołnierzu a uczucie to nie pozostaje bez odwzajemnienia. Łatwo się domyślić, że zakochanym nie będzie łatwo uzyskać błogosławieństwo i zgodę władz rosyjskich… Film mimo tego, że nie jest idealny wart jest obejrzenia w kinie szczególnie ze względu bardzo dobrą grę aktorów, cudowną muzykę, czy choćby nawet ze względu na przepiękne kostiumy. Film ten przedstawia głównie historie odrzucenia, rozpadu związku oraz miłości. Sam wątek romansu został skierowany na drugi plan. Niestety nie w pełni wykorzystuje poboczne wątki, które ciągną się przez pól filmu i nic z nich nie wynika, stad wrażenie niedopracowania i dłużyzny.
Możemy zauważyć mocno naciągane realia historyczne i tak na przykład Ludowe Wojsko Polskie jest sztywne i patetyczne czyli przedstawia zupełnie inny obraz niż ten znany nam z podręczników…